niedziela, 15 czerwca 2014

Jagódki.


Ostatnio doszłam do wniosku, że owocami, które królują na stole w moim domu są truskawki i maliny. Jagoda, nie wiedzieć czemu jest wprost omijana szerokim łukiem. A szkoda. Może nie jest najsłodszym owocem, ale ma charakterek w postaci kwaskowatego posmaku. Właśnie dlatego jest idealnym towarzyszem przeróżnych deserów – łatwiej przełamać nią mdłość słodkości.

Po nabyciu dużego słoika jagód postanowiłam wykorzystać je do ciasta z kremem. Przepis na biszkopt, który wykorzystam pochodzi z notesika mojej babci, w którym od wielu lat(zakładam, że zaczęła go prowadzić jeszcze przed urodzeniem mojej mamy) przechowuje przeróżne przepisy i porady, które nieraz ratowały jakąś babkę przed zakalcem. Od wyboru do koloru. Jestem przekonana, że nie po raz ostatni była moją inspiracją. 

Jest to dość stary przepis jednak nie oznacza to, że trudny. Z babcinych nauk wyniosłam to, że z pieczeniem biszkoptu bywa różnie i należy być bardzo ostrożnym bo zamiast tego pięknego pulchnego podkładu, wyjdzie nam coś kompletnie innego. Dlatego więc nie śpieszmy się ani tym bardziej nie denerwujmy jeśli nie wychodzi. Jeśli nie wyjdzie za pierwszym razem, należy próbować dalej, nie poddawać się z powodu kilku niepowodzeń. Metoda nauki na błędach jest najlepsza – w ten sposób, z czasem jesteśmy w stanie wyeliminować czynniki, które są przyczyną naszego niepowodzenia. Jedzenie przygotowywane w spokoju i takie przygotowywane bez poprzeczki podniesionej za wysoko w stosunku do samych siebie, smakuje o wiele lepiej. Każdy to wie ;)

Zapraszam na ciasto z owocami!

Składniki potrzebne do przygotowania biszkoptu:
  • 4 jajka
  • Pół szklanki cukru białego
  • Pół szklanki mąki pszennej
  • Pół szklanki mąki kartoflanej(ziemniaczanej)
  • Pół łyżeczki proszki do pieczenia
  • Szczypta soli
            
            Składniki potrzebne do przygotowania kremu:
  • Opakowanie serka mascarpone(ok 250 gram)
  • 4 łyżki śmietany 30 proc.
  • 3-4 łyżki przesianego przez sitko cukru pudru
  • 1 żółtko

Informacje dodatkowe, które mogą okazać się przydatne:
  • Biszkopt upiekłam w okrągłej foremce o średnicy 24 cm. Torcik owocowy nie wyjdzie zatem za wysoki(i przede wszystkim za duży), jednak taki jest właśnie cel. Nie chcę uzyskać przekładańca – biszkopt jest podstawą mojego ciasta. Na nim spocznie przygotowany przeze mnie krem a na nim ułożę owoce.
  • Biszkopt najlepiej upiec dzień przed dekorowaniem i pozostawić w jakimś chłodnym miejscu. Zasada mówi: nigdy nie ubiera się chwile wcześniej upieczonego biszkoptu. 
  • Biszkopt należy piec przez ok. 20 minut w temperaturze 180 stopni C. Po tym czasie, należy wyłączyć piekarnik, jednak nie wyciągać ciasta ani nie otwierać piekarnika – czas trwania tego etapu wynosi 5 minut. Ostatnim etapem będzie pozostawienie biszkoptu w piekarnika z otwartymi drzwiczkami na kolejne 5 minut.
  • Po wyciągnięciu ciasta, powinno uderzyć się formą o blat stołu. 
  • Dobrym dodatkiem może być również czekolada, roztopiona w kąpieli wodnej ponieważ polewa nie może być zbyt ciepła. Zamiast polewy, ciasto można posypać wiórkami czekoladowymi. Najlepsza będzie czekolada gorzka.
  • Do ciasta można dodać odrobinę soku z cytryny bądź skórki z cytryny. Dobrym dodatkiem jest też olejek waniliowy do wypieków. wystarczy kilka kropelek. 



Sposób przygotowania

Najpierw oddzielamy białka od żółtek, których nie wyrzucamy ponieważ je też zużyjemy potem. Mikserem ubijemy białka. Ubijamy je na najmniejszych obrotach(zazwyczaj jest to jedynka w skali miksera) i dodajemy szczyptę soli. Wrzucamy cukier i dalej miksujemy. Po chwili do naszej masy wlewamy pojedynczo żółtka. Gdy wszystko już wymieszamy dodajemy mąkę pszenną i ziemniaczaną oraz proszek do pieczenia(wszystko powinno zostać przesiane przez sitko – w ten sposób unikniemy grudek). Wszystko ze sobą łączymy i miksujemy. Nasze ciasto jest już gotowe. Dno foremki należy wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia, na którym również należy rozsmarować masło. Wlewamy ciasto do foremki i rozprowadzamy je równo. Wkładamy je do nagrzanego piekarnika i bierzemy się za przygotowanie kremu.
Mieszamy w miseczce składniki na krem. Żółtko dodajemy na końcu. Przygotowaną masę można włożyć do lodówki. Ciasto smarujemy kremem, na którym układamy owoce. Towarzyszką moich jagódek będzie truskawka. 




sobota, 7 czerwca 2014

Bruschetta


Jestem osobą, której humor jest uzależniony od pogody. Tak więc, z racji, że pogoda ostatnio bardzo nas rozpieszcza, dostałam niesamowity zastrzyk energii i z większą chęcią krzątam się po kuchni. 
Dzisiaj chciałabym zabrać Was w krainę wąskich uliczek, przepięknej architektury niesamowitej kuchni oraz miejsca przepysznych win. Zapraszam was na wiosenną bruschette mojego wykonania! 

Składniki potrzebne do przygotowanie mieszanki, którą będziemy obkładać przygotowane grzanki (ok 10 grzanek):
  • 1,5-2 pomidory,
  • garść listków bazylii
  • połowę małej białej cebuli(lub czerwonej)
  • trzy małe papryczki(tzw. baby pepper)
  • szczypta soli morskiej
  • szczypta pieprzu
  • szczypta suszonych nasion chilli
  • oliwa z oliwek


Pomidory kroimy w kostkę, natomiast papryczki jeszcze drobniej. To samo się tyczy cebuli. Dodajemy przyprawy oraz oliwę i bazylię. Wszystko mieszamy i odstawiamy na chwilę na bok.

A co z grzankami? 
Najlepsza będzie białe pieczywo - bagietka. Kroimy ją w poprzek na kawałki o kilku cm szerokości i tostujemy. Można je również podsmażyć na oliwie z oliwek i czosnku. Bądź, jeśli ktoś chce się postarać jeszcze bardziej, zrobić masło czosnkowe. Najłatwiejszym rozwiązaniem wydaje się jednak wrzucić na patelnię z oliwą, delikatnie podsmażyć i potrzeć następnie ząbkiem czosnku.



Bruschetta jest już gotowa do podania. Ostatnim krokiem będzie nałożenie wcześniej przygotowanej mieszanki na każdą grzankę. 



poniedziałek, 2 czerwca 2014

Conchiglie

Edit: wielkie opóźnienie(post miał powstać z okazji Dnia Matki).


Uwielbiam makarony - pod każdą postacią. Prawdopodobnie już o tym wspomniałam wcześniej, jednak muszę napisać to raz jeszcze. Uwielbiam makarony - z przeróżnymi sosami, warzywami bądź sam. Kocham w nim to, że można go zestawiać z czymkolwiek chcemy i na co mamy w danej chwili ochotę.


Dzisiaj chciałabym zaprosić Was na muszle Conchiglie, zapiekane w sosie pomidorowym - danie, na które decydowałam się od dawna, jednak brak czasu opóźniał podjęcia decyzji o przygotowaniu w ten sposób makaronu.

Składnik potrzebne do przygotowania nadzienia(duże naczynie żaroodporne):
  • makron muszle(najlepiej największe jakie jesteście znaleźć - ja swoje znalazłam w markecie "Piotr i Paweł", na osobę przypadają 3-4 muszle),
  • pół kg mielonego mięsa,
  • kilka pieczarek,
  • połowa czerwonej papryki,
  • kilka ząbków czosnku (2-3),
  • przyprawy: wędzona słodka papryka, rozmaryn, tymianek, sól i pieprz, 
  • odrobina masła,
  • oliwa z oliwek.
Składniki potrzebne do przygotowania sosu:

  • kilka ząbków czosnku (2-3),
  • pół małej cebuli, 
  • chili(może być suszona, może być papryczka), 
  • przyprawy: oregano, bazylia,
  • dwie łyżeczki koncentratu pomidorowego. 

Przygotowanie: 
Pieczarki, cebule oraz paprykę kroimy w drobną kostkę i smażymy kolejno(można smażyć też razem). Pieczarki i cebulę podsmażamy na łyżce masła, paprykę na odrobinie oliwy. Następnie smażymy mięso mielone z posiekanym czosnkiem i przyprawami - dodajemy:
  • większą łyżkę wędzonej papryki,
  • garść suszonego rozmarynu i tymianku,
  • solimy i pieprzymy. 

W większej misce mieszamy wszystkie składniki. Otwieramy jedną z puszek pomidorów w całości i do wcześnie wymieszanej masy wrzucamy samej pomidory z puszki. Wszystko raz jeszcze mieszamy i odstawiamy do ostygnięcia.

Zajmujemy się sosem.
Na łyżeczce oliwy podsmażamy połówkę cebuli i wyciśnięty czosnek. Dosypujemy odrobinę wędzonej papryki i dolewamy oliwy, by papka, która powstanie się nie przypaliła. Po kilku minutach wlewamy sok z pierwszej puszki oraz zawartość puszki drugiej. Zostawiamy wymieszany sos na małym ogniu przez kilka minut. Po ok. 10 minutach dodajemy niecałe dwie łyżeczki przecieru by nieco zagęścić sos. Odstawiamy do ostygnięcia. Sos będzie blenderowany(lub można go przecedzić przez sitko - wówczas nie zrobi się wodnisty)
.
Makron gotujemy bardzo krótko we wrzącej wodzie(z oliwą) – jakieś 5 minut, po czym wyciągamy kolejną muszlę i wkładamy ją do miski wypełnionej zimną(wręcz lodowatą wodą). Trzymamy ją w tej wodzie przez chwilę, wyciągamy, odkładamy pamiętając o tym, że wodę trzeba wymieniać bo wszystko zrobi się ciepła. (Ale) Jeśli ktoś nie chce się tak bawić ponieważ to trochę pracochłonne, można je rozłożyć na talerzu(najlepiej tak by się nie zlepiały) i pozostawić do ostygnięcia.

Muszle zapiekam w naczyniu żaroodpornym(tym samym, które używałam już do halibuta). Na samym dnie wylewam odrobinę sosu. Robię to po to by makaron w piekarniku nie przywarł do dna naczynia. Układam wypełnione wcześniej muszle. Polewam sosem i posypuję pokrojonym w kostkę serem.Muszle powinno zapiekać się przez niecałe 20 minut w 190 stopniach. Równie dobrze, można nagrzać piekarnik i go wyłączyć(w moim przypadku się to sprawdziło gdy w czasie przygotowywania obiadu nagle zostałam pozbawiona prądu ;) ).



Smacznego!  


wtorek, 20 maja 2014

Płatki z dodatkami




Sposób na dobry dzień? Śniadanie, które zapewni nam dużo energii i przede wszystkim uśmiech na twarzy! Kawa w ukochanym kubku lub szklanka ulubionego soku, słoneczny poranek w altanie i śniadanie. Do tego Idealna muzyka na początek dnia i nawet najmniejsza deszczowa chmurka na niebie mi niestraszna! :)
Zapraszam na płatki!



Składniki potrzebne na mała miseczkę płatków (dla kilku osób):
  • Trzy łyżki płatków jęczmiennych                                                                                     
  • Trzy łyżki amarantusa(może być miodowy)
  • Garść orzechów włoskich
  • Garść migdałów (w całości lub w płatkach)
  • Łyżeczka miodu
  • Płaska łyżka cukru trzcinowego
  • Łyżeczka masła orzechowego
  • Odrobinka masła(mniej niż ¼ łyżeczki)


Dodatkowo dodam:
  • Plasterek mango pokrojony w kostkę
  • Łyżeczka suszonej żurawiny
  • Kilka suszonych śliwek pokrojonych w plasterki
  • Kilka łyżek  jogurtu




Kilka tygodni temu wybrałam się z mamą do sklepu ze zdrową żywnością(z polecenia jej znajomego, który ostatnio powiedział jej o amarantusie). Gdy usłyszałam o amarantusie pierwsze co pojawiło się na mojej twarzy to zdziwienie, ponieważ po raz pierwszy spotkałam się z czymś takim. Od razu zabrałam się za wyszukiwanie informacji na jego temat.  W ziarenkach amarantusa znajduje się bardzo dużo żelaza – jeden posiłek z dodatkiem jego ziarenek, zaspokaja dzienne zapotrzebowanie poziomu żelaza, którego potrzebujemy. Nie wspomnę już o tym, że stwierdzono iż ziarenka amarantusa zawierają więcej białka niż…mleko. W ten sposób jest idealnym składnikiem diety wegetariańskiej. Prócz białka i żelaza zawiera również fosfor, wapń i magnez. Stanowi zatem idealny zastrzyk energii na początek dnia.

Sposób przygotowania:
Rozgrzewamy patelnię z odrobiną masła i wrzucamy wszystko: cukier, płatki, amarantus, cukier, migdały i pokrojone orzechy. Delikatnie prażymy, mieszając co chwilę. Po kilku minutach dodajemy łyżeczkę miodu i ponownie mieszamy. To samo robimy w przypadku masła orzechowego. Ostawiamy patelnię by płatki ostygły. Ja przerzucam je na papier do pieczenia i odstawiam na bok. Odcinam kawałek mango i kroję go w kostkę. Kolejność w naszej miseczce nie ma znaczenia. W moim przypadku, na dnie miseczki najpierw znajdzie się jogurt, (kolejno) płatki i na końcu mango, żurawina i śliwki.

Takie płatki mogą być dodatkiem do wszystkiego. Przepis można urozmaicać i zmieniać według własnych upodobań.


Cóż więcej dodać?



niedziela, 11 maja 2014

Sałatka z kurczakiem, grzankami i pikantnym sosem

Wiosenne ciepłe dni nie kojarzą mi się tylko i wyłącznie z owocami, ale również z warzywami i z obietnicą, że talerze zrobią się bardziej kolorowe a to co na nich jest, będzie zdrowsze. Zachęcam więc do przygotowania sałatki, która jest kolorowa i przede wszystkim przepyszna. Pikantny dressing jest jej idealnym uwieńczeniem a grzanki idealnym dodatkiem. 

Składniki potrzebne do przygotowania sałatki:
  • Sałata lodowa,
  • Czerwona cebula,
  • Pomidorki koktajlowe,
  • Kilka zielonych ogórków gruntowych.

Sałatę porywamy na części, myjemy ją i suszmy na papierowych ręcznikach. Kroimy warzywa(cebulę kroimy w drobną kostkę) i wszystko mieszamy.

Składniki do przygotowania sosu:
  • Żółtko,
  • Kilka łyżek oliwy z oliwek bądź winogron,
  • Kilka łyżeczek pikantnej musztardy np. dijon,
  • Ząbek czosnku,
  • Garść tymianku,
  • Garść ziaren gorczycy,
  • Pieprz i sól,
  • Odrobina octu jabłkowego bądź balsamicznego,
  • Łyżka startego parmezanu.




Przygotowanie sosu: mieszamy oliwę, żółtko i musztardę. Wyciskamy czosnek, dodajemy przyprawy i mieszamy. Na końcu oddajemy octu i parmezan. Ponownie mieszkamy. Możemy również zblendować. Odstawiamy sos na chwilę na bok i zajmujemy się kurczakiem.

Przygotowanie kurczaka:
dwa sposoby
  1. Sposób pierwsze: solimy i pieprzymy i smażymy na oliwie z oliwek, przypiekając go. 
  2. Sposób drugi(który preferuję najbardziej): dobrym sposobem na kurczaka jest zamarynować go delikatnie w sosie barbecue. Solimy, pieprzymy i smażymy. 
Mieszamy mięso z sałatką.


Przygotowanie grzanek:
potrzebujemy: bagietkę, czosnek i odrobinę masła. 

Kawałki bagietki pocieramy czosnkiem i rumienimy delikatnie na maśle.

Po włożeniu sałatki na talerze, posypujemy ją startym parmezanem, polewamy sosem i rozkładamy grzanki. Kiełki są również dobrym dodatkiem. 
Cóż więcej dodać? 
Smacznego!



Ps. A wy jakie macie pomysły na wiosenną sałatkę? Czekam na propozycje! 


sobota, 3 maja 2014

Risotto Puttanesca


Swoją przygodę z przyrządzaniem risotto zaczęłam kilka lat temu. Sama nie wiem gdzie znalazłam przepis i co mnie skusiło do tego by go spróbować. Wiem jedno, że to był jeden z najlepszych podjętych kroków w stronę gotowania! Uwielbiam risotto ze względu na jego formę, smak i uniwersalność – można podawać je z przeróżnymi sosami, mieszać z grzybami, z mięsem – ze wszystkim, tworząc za każdym razem coś niepowtarzalnego.
Sos Puttanesca (po włosku dosłownie pasta alla puttanesca oznacza "spaghetti alla whore”; Nigella często mówi na nie Slut’s Pasta – kto zna angielski, wie gdzie tkwi haczyk ;) ), jest włoskim sosem, podawanym głównie z makaronem. W każdym źródle, z którego będziemy sięgać dowiemy się, że w skład tego klasycznego sosu wchodząc typowo włoskie przysmaki: pomidory, oliwa z oliwek, oliwki, kapary i czosnek. W ten sposób receptura sosu puttanesca przypomina mi nieco klasyczną oraz bardzo łatwą recepturę pesto. Zwłaszcza, że można go zmieniać jak tylko chcemy! :)

Kilka wskazówek:
  • najlepiej sos i risotto przygotowywać oddzielnie, dopiero na końcu je wymieszać (lub podać nie wymieszane),
  • istnieje kilka odmian tego sosu np. receptura wg, której przygotowywany jest sos w regionie Lacjum - zawiera anchois. W Neapolu natomiast rybki są pominięte, podobnie jak smażenie na oliwie. W innych regionach używa się również papryczki chili,
  • najlepsze risotto jest takie, które nadal delikatnie „pływa” w bulionie; jeśli bulion zupełnie odparuje, nawet z dodatkiem śmietany, ryż może być za suchy. Oczywiście, że przesadzajmy z tym pływaniem! ;)
  • solenie sosu najlepiej pozostawić na sam koniec. Anchois są wystarczająco słone więc możliwe jest to, że zrezygnujecie z dodatkowego solenia (ja tak zrobiłam).


Składniki potrzebne do klasycznego risotto: (dla kilku osób)
  • Ryż do risotto (na opakowaniu zawsze jest opisane ile gram przypada na jedna osobę dlatego więc pominę ta informację, zasugeruję jedynie, że 50 gram powinno na jedną osobę wystarczyć) (w moim przypadku będzie to całe opakowanie ryżu)
  • Ok. litr bulionu warzywnego bądź drobiowego
  • 1-2 kieliszki białego wytrawnego wina
  • Łyżeczka masła
  • 2-4 łyżki oliwy z oliwek
  • Jedna średnia biała cebula pokrojona w drobną kostkę
  • 1-2 ząbki czosnku
  • Sól
  • Odrobina śmietany – która może zostać zastąpiona masłem
  • Odrobina ulubionego sera (polecam parmezan)

Sposób przygotowania:
Cebulę oraz czosnek drobno siekamy(czosnek można nawet wycisnąć) i podsmażamy na rozgrzanej oliwie. Najlepiej smażyć na małym ogniu, ponieważ w ten sposób unikniemy przypalenia czosnku. Cebula powinna być miękka. Na patelnię wsypujemy ryż, podwyższamy temperaturę i dodajmy łyżeczkę masła. Czekamy aż ryż zacznie przybierać delikatnie mleczny odcień. Wówczas wlewamy na patelnię wino i czekamy aż odparuje – dopiero wtedy wlewamy nieco bulionu. Powtarzamy to, do momentu aż ryż będzie al dente – nie za twardy ani za miękki. Solimy, pieprzymy oraz dodajemy odrobinę śmietany bądź masła. Ostatnim krokiem jest dodanie sera, który zagęści nieco nasz ryż. Odstawiamy patelnię z palnika i dopiero wtedy posypujemy ryż serem, dokładnie go mieszając.

Składniki potrzebne do przygotowania sosu puttanesca według mojego przepisu:
  • Puszka pomidorów w całości
  • Kilka ząbków czosnku(ok.4-5)
  • Oliwki zielone bądź czarne(bądź takie i takie) – mały słoiczek
  • Oliwa z oliwek
  • Kilka anchois
  • Łyżeczka kaparów (można dodać więcej wedle uznania; ja jednak nie przepadam za kaparami dlatego więc dodaje ich AŻ tyle)
  • Sól, pieprz,
  • Przyprawa – suszona chili (naturalnie może być również zwyczajna papryczka)
  • Rozmaryn, oregano, bazylia
  • Pietruszka

Sposób przygotowania:
Na oliwie z oliwek podsmażamy czosnek, dodajmy kapary i pokrojone drobno oliwki. Jeśli używamy papryczki chili, również ja kroimy i wrzucamy na patelnię z oliwkami i resztą. Podsmażamy. Dokładamy anchois, również pokrojone, bez zalewy i lekko podsmażamy. Doprawiamy rozmarynem, oregano, bazylią, chili i mieszamy, uważając by nic się nie przypaliło. Na patelnie wlewamy pomidory(można je pokroić, jednak ja preferuję formę całościową). Gotujemy na wolnym ogniu. Solimy(jeżeli jest taka konieczność) oraz pieprzymy i dodajmy posiekaną pietruszkę.

                                                                                                                                            



niedziela, 20 kwietnia 2014

Świąteczne wypieki - Cytrynowe babeczki




Święta, nieważne czy to Boże Narodzenie czy Wielkanoc, kojarzą mi się nie tylko z atmosferą i chwilami spędzonymi z rodziną, ale również z jedzeniem – ze smakołykami, które albo są przeznaczone wyłącznie na specjalne okazje albo takimi, które smakują niesamowicie tylko i wyłącznie w czasie wyżej wymienionych okoliczności. Wypiekami zawsze zajmuje się babcia, która według swoich przepisów potrafi wyczarować niesamowite cuda. Moja rola sprowadzała się zawsze do tego, że jej pomagałam, jednak w tym roku postanowiłam wziąć tą odpowiedzialność w swoje ręce i sama zająć się choć częścią wypieków. W ten sposób powstały babeczki, do których zapewne wielokrotnie będę wracała. Są o tyle uniwersalne, że można je podawać z przeróżnymi owocami, zmieniając kombinacje dekoracji. Zapraszam na cytrynowe babeczki!



Uwielbiam piec babeczki. Kocham je za prostotę i szybkość oraz różnorodność. Wystarczy zmienić jeden składnik lub wprowadzić coś od siebie a jesteśmy wstanie z tradycyjnego przepisu wymyślić coś całkiem nowego. Dlaczego jednak cytrynowe babeczki? Może przez wzgląd chęci wynagrodzenia sobie bólu zęba, z którym zmagam się od ponad tygodnia? Może przez wzgląd na dobry humor, spowodowany piękną pogodą? Tak czy siak, powody nie są ważne! Cytryny po prostu kojarzą mi się z wiosną i Wielkanocą! :)



Edit: Tak…Uwielbiam zabawę w wypieki…ale to nie znaczy, że jestem w nich mistrzem! Przemawia za tym reprymenda, którą wygłosiła moja mama gdy zobaczyła jaki zakalec ma pierwsza seria babeczek... No cóż… Podwinęłam rękawy i zabrałam się za przygotowanie nowej serii babeczek, tym razem jednak polegając na przepisie, który wymyśliłam sama przez inspirację, która była powodem mojej zranionej dumy. Chciałam udowodnić nie tyle mamie, ale co samej sobie, że potrafię! Nauczyłam się również, że czasami z dystansem trzeba podchodzić do internetowych wypieków i przepisów – moja nowa filozofia! Zdecydowanie zdaję się na swoją intuicję!

I tak o godzinie 2 nad ranem, wycieńczona, zmasakrowana i z brudnym fartuchem położyłam się do łóżka ;) Najważniejsze, że się udało!

Zapraszam na moje cytrynowe babeczki!


Składniki potrzebne na ok. 20 babeczek:

  • ok. 130 gram cukru, (chyba, że ktoś woli słodsze to powinien zastosować się do proporcji 2:1 – mąki powinno być dwa razy więcej niż cukru),
  • mąka – ok. 300 gram,
  • 2 łyżki startej skórki z cytryny,
  • 2 jajka,
  • 250 ml jogurtu greckiego, wymieszanego z odrobiną mleka,
  • 130 g masła – roztopionego,
  • mleko,
  • sok z jednej cytryny,
  • 1-2 łyżeczki proszku do pieczenia,
  • cukier waniliowy lub ekstrakt, jeżeli to drugie dodajemy kilka kropel, jeśli proszek pół opakowania wystarczy,
  • odrobina soli,



Piekarnik należy nagrzać do 200 stopni. Babeczki pieczemy jakieś 20-25 minut. Najlepiej kontrolować pieczenie patyczkiem.

Sposób przygotowania:

Potrzebujemy dwie miski: w pierwszej mieszamy składniki suche, w drugiej składniki mokre. Składniki suche, które mieszamy to: mąka, proszek do pieczenia, cukier, sól, skórka z cytryny i cukier waniliowy. W drugiej misce mieszamy jogurt grecki z odrobiną mleka, z roztopionym ostudzonym masłem oraz z jajkami. Na koniec dolewam sok z wyciśniętej cytryny.
Składniki mokre wlewamy do suchych i mieszamy. Ciasto będzie naprawdę gęste, jednak jeśli chcemy je trochę rozrzedzić dodajemy odrobinę mleka. Mieszamy i rozkładamy do papilotek(do połowy). Jeśli włożymy trochę więcej ciasta – wiadomo nasza babeczka będzie wyższa.

Więc: 
papilotki wyłożone do połowy - babeczki niskie
papilotki wypełnione niemal całkowite - babeczki wysokie





Smacznego!  
Życzę spokojnych i rodzinnych Świąt! ;)