Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidory. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 czerwca 2014

Bruschetta


Jestem osobą, której humor jest uzależniony od pogody. Tak więc, z racji, że pogoda ostatnio bardzo nas rozpieszcza, dostałam niesamowity zastrzyk energii i z większą chęcią krzątam się po kuchni. 
Dzisiaj chciałabym zabrać Was w krainę wąskich uliczek, przepięknej architektury niesamowitej kuchni oraz miejsca przepysznych win. Zapraszam was na wiosenną bruschette mojego wykonania! 

Składniki potrzebne do przygotowanie mieszanki, którą będziemy obkładać przygotowane grzanki (ok 10 grzanek):
  • 1,5-2 pomidory,
  • garść listków bazylii
  • połowę małej białej cebuli(lub czerwonej)
  • trzy małe papryczki(tzw. baby pepper)
  • szczypta soli morskiej
  • szczypta pieprzu
  • szczypta suszonych nasion chilli
  • oliwa z oliwek


Pomidory kroimy w kostkę, natomiast papryczki jeszcze drobniej. To samo się tyczy cebuli. Dodajemy przyprawy oraz oliwę i bazylię. Wszystko mieszamy i odstawiamy na chwilę na bok.

A co z grzankami? 
Najlepsza będzie białe pieczywo - bagietka. Kroimy ją w poprzek na kawałki o kilku cm szerokości i tostujemy. Można je również podsmażyć na oliwie z oliwek i czosnku. Bądź, jeśli ktoś chce się postarać jeszcze bardziej, zrobić masło czosnkowe. Najłatwiejszym rozwiązaniem wydaje się jednak wrzucić na patelnię z oliwą, delikatnie podsmażyć i potrzeć następnie ząbkiem czosnku.



Bruschetta jest już gotowa do podania. Ostatnim krokiem będzie nałożenie wcześniej przygotowanej mieszanki na każdą grzankę. 



sobota, 3 maja 2014

Risotto Puttanesca


Swoją przygodę z przyrządzaniem risotto zaczęłam kilka lat temu. Sama nie wiem gdzie znalazłam przepis i co mnie skusiło do tego by go spróbować. Wiem jedno, że to był jeden z najlepszych podjętych kroków w stronę gotowania! Uwielbiam risotto ze względu na jego formę, smak i uniwersalność – można podawać je z przeróżnymi sosami, mieszać z grzybami, z mięsem – ze wszystkim, tworząc za każdym razem coś niepowtarzalnego.
Sos Puttanesca (po włosku dosłownie pasta alla puttanesca oznacza "spaghetti alla whore”; Nigella często mówi na nie Slut’s Pasta – kto zna angielski, wie gdzie tkwi haczyk ;) ), jest włoskim sosem, podawanym głównie z makaronem. W każdym źródle, z którego będziemy sięgać dowiemy się, że w skład tego klasycznego sosu wchodząc typowo włoskie przysmaki: pomidory, oliwa z oliwek, oliwki, kapary i czosnek. W ten sposób receptura sosu puttanesca przypomina mi nieco klasyczną oraz bardzo łatwą recepturę pesto. Zwłaszcza, że można go zmieniać jak tylko chcemy! :)

Kilka wskazówek:
  • najlepiej sos i risotto przygotowywać oddzielnie, dopiero na końcu je wymieszać (lub podać nie wymieszane),
  • istnieje kilka odmian tego sosu np. receptura wg, której przygotowywany jest sos w regionie Lacjum - zawiera anchois. W Neapolu natomiast rybki są pominięte, podobnie jak smażenie na oliwie. W innych regionach używa się również papryczki chili,
  • najlepsze risotto jest takie, które nadal delikatnie „pływa” w bulionie; jeśli bulion zupełnie odparuje, nawet z dodatkiem śmietany, ryż może być za suchy. Oczywiście, że przesadzajmy z tym pływaniem! ;)
  • solenie sosu najlepiej pozostawić na sam koniec. Anchois są wystarczająco słone więc możliwe jest to, że zrezygnujecie z dodatkowego solenia (ja tak zrobiłam).


Składniki potrzebne do klasycznego risotto: (dla kilku osób)
  • Ryż do risotto (na opakowaniu zawsze jest opisane ile gram przypada na jedna osobę dlatego więc pominę ta informację, zasugeruję jedynie, że 50 gram powinno na jedną osobę wystarczyć) (w moim przypadku będzie to całe opakowanie ryżu)
  • Ok. litr bulionu warzywnego bądź drobiowego
  • 1-2 kieliszki białego wytrawnego wina
  • Łyżeczka masła
  • 2-4 łyżki oliwy z oliwek
  • Jedna średnia biała cebula pokrojona w drobną kostkę
  • 1-2 ząbki czosnku
  • Sól
  • Odrobina śmietany – która może zostać zastąpiona masłem
  • Odrobina ulubionego sera (polecam parmezan)

Sposób przygotowania:
Cebulę oraz czosnek drobno siekamy(czosnek można nawet wycisnąć) i podsmażamy na rozgrzanej oliwie. Najlepiej smażyć na małym ogniu, ponieważ w ten sposób unikniemy przypalenia czosnku. Cebula powinna być miękka. Na patelnię wsypujemy ryż, podwyższamy temperaturę i dodajmy łyżeczkę masła. Czekamy aż ryż zacznie przybierać delikatnie mleczny odcień. Wówczas wlewamy na patelnię wino i czekamy aż odparuje – dopiero wtedy wlewamy nieco bulionu. Powtarzamy to, do momentu aż ryż będzie al dente – nie za twardy ani za miękki. Solimy, pieprzymy oraz dodajemy odrobinę śmietany bądź masła. Ostatnim krokiem jest dodanie sera, który zagęści nieco nasz ryż. Odstawiamy patelnię z palnika i dopiero wtedy posypujemy ryż serem, dokładnie go mieszając.

Składniki potrzebne do przygotowania sosu puttanesca według mojego przepisu:
  • Puszka pomidorów w całości
  • Kilka ząbków czosnku(ok.4-5)
  • Oliwki zielone bądź czarne(bądź takie i takie) – mały słoiczek
  • Oliwa z oliwek
  • Kilka anchois
  • Łyżeczka kaparów (można dodać więcej wedle uznania; ja jednak nie przepadam za kaparami dlatego więc dodaje ich AŻ tyle)
  • Sól, pieprz,
  • Przyprawa – suszona chili (naturalnie może być również zwyczajna papryczka)
  • Rozmaryn, oregano, bazylia
  • Pietruszka

Sposób przygotowania:
Na oliwie z oliwek podsmażamy czosnek, dodajmy kapary i pokrojone drobno oliwki. Jeśli używamy papryczki chili, również ja kroimy i wrzucamy na patelnię z oliwkami i resztą. Podsmażamy. Dokładamy anchois, również pokrojone, bez zalewy i lekko podsmażamy. Doprawiamy rozmarynem, oregano, bazylią, chili i mieszamy, uważając by nic się nie przypaliło. Na patelnie wlewamy pomidory(można je pokroić, jednak ja preferuję formę całościową). Gotujemy na wolnym ogniu. Solimy(jeżeli jest taka konieczność) oraz pieprzymy i dodajmy posiekaną pietruszkę.

                                                                                                                                            



sobota, 8 marca 2014

Mexico City




Wbrew pozorom, mój tata gotuje bardzo dobrze. Specjalizuje się głównie w kuchni meksykańskiej, ale jest w stanie ugotować cokolwiek, pod jednym warunkiem. Musi być pikantnie. Czasami nawet diabelsko. Tak więc jeśli wiem, że to on robi zakupy, wiadomo, że czeka nas prawdziwa uczta. Jednym z jego popisowych dań jest właśnie Chili con carne, które chciałabym Wam zaproponować, jednak odejdę trochę od klasycznego przepisy oraz przepisu mojego taty i pokażę to co sama zazwyczaj robię.

Chili con carne jest jedną z bazowych potraw, które składają się na kuchnie meksykańską. Głównymi składnikami sąt: papryka chili(jak sama nazwa wskazuje), pomidory oraz wołowina(mielona lub dodawana w postaci drobnych kawałkach). Oprócz tego można dodawać do niego co tylko nam się podoba: zazwyczaj są to kukurydza i fasola.  

Jak już wspomniałam przepis przygotowany przeze mnie będzie odbiegał od klasycznej wersji. Zamiast wołowiny użyję piersi z kurczaka, zamiast papryczki chili użyję czerwonej papryki a pikanterii potrawie dodam przez paprykę ostrą oraz przez sos chili. Zapraszam!



Składniki potrzebne na przygotowani sosu(duży garnek):
  • duża pierś z kurczaka
  • puszka kukurydzy
  • puszka czerwonej fasoli
  • dwie puszki pomidorów: jedna puszka pokrojonych, jedna tych w całości
  • jedna średnia cebula czerwona
  • 4-5 ząbków czosnku
  • sos chili
  • koncentrat pomidorowy(od 2 do 3 łyżeczek)
  • nieduża czerwona papryka
  • 3-4 cząstki suszonych pomidorów(najlepiej ze słoiczka)
  • oliwa z oliwek
  • przyprawa: sól pieprz, zioła prowansalskie, oregano, tymianek, curry, słodka oraz ostra papryka. 
Przygotowanie:
  1. Pierwsze co robimy to w kubeczku lub miseczce mieszamy: łyżeczkę słodkiej oraz ostrej papryki, łyżeczkę oregano, łyżeczkę tymianku i ziół prowansalskich. Dodajmy również pół łyżeczki curry. 
  2. Na oliwie z oliwek podsmażamy czerwoną cebulę(pokrojoną w paseczki bądź w kosteczkę), do której dodajemy wcześniej przygotowaną mieszankę przypraw. Gdy cebula będzie zaczynała robić się miękka, dodajemy czosnek i mieszamy. Kroimy suszone pomidory w kostkę i również wrzucamy na patelnię, dolewając odrobinę oliwy ze słoiczka, w której moczyły się suszone pomidory. Wszystko dokładnie mieszamy. 
  3. Kroimy czerwoną paprykę w kostkę i gdy cebula będzie już miękka dodajemy paprykę a w dalszej kolejności kroimy drobno mięso, które również wrzucamy na patelnię. Zanim wszystko wymieszamy dodajemy sosu chili, według uznania(ja zazwyczaj dodaję kilka łyżek) oraz dodajemy dwie łyżeczki koncentratu pomidorowego. Dopiero teraz wszystko mieszamy.
  4. W dalszej kolejności pozostaje nam tylko dodać wcześniej odcedzoną kukurydzę oraz fasolę, jednak robimy to dopiero wtedy gdy mięso się upiecze.
  5. Kwestia dodania pomidorów, które dodajemy na końcu: niektórzy lubią bardzo gęsty sos, inni wręcz przeciwnie. jedna puszka wystarczy, jednak jeśli chcemy by nasz sos był rzadki wówczas dodajemy dwie puszki. Jeżeli decydujemy się a jedną puszkę - najlepiej dodać pomidory w całości. 
  6. Jedyne co nam pozostaje to tylko poczekać aż wszystko się wymiesza i połączy. Na końcu dodajemy sól i pieprz. Ja dodatkowo dodaję więcej ostrej papryki oraz tymianku. Sos jest gotowy do podania.
  7. W klasycznym przepisie chili con carne powinno jeść się z ryżem - czyli tak jak np. mój brat. Ja jednak preferuję makaron <3 




To wszystko. 
Smacznego ! 

poniedziałek, 17 lutego 2014

Pomidor ? Tak, proszę!


  Ostatni tydzień spędziłam bardzo aktywnie w naszych pięknych polskich górach. Potrzebowałam takiej dłuższej przerwy od codziennego zgiełku, by złapać oddech i podładować się. W ten sposób mam więcej energii i bez strachu stawię czoło kolejnym miesiącom. W pełni oddałam się nauce jeżdżenia na nartach i widzę już pierwsze postępy – nie jeżdżę już tak koślawo jak pierwszego dnia na stoku i co najważniejsze zminimalizowałam ilość upadków do 1-2. Mogę być z siebie dumna! :) Oprócz tego, oddałam się w pełni mojemu ukochanemu pływaniu, spędzając w ten sposób każdy wieczór. Wypoczynek spędziłam aktywnie, jednak uważam go za jak najbardziej  udany.

Dodatkowo niedaleko hotelu, w którym byłam zameldowana, znalazłam bardzo przyjemną knajpkę, utrzymaną w stylu retro. Piękne zdjęcie i muzyka sprawiały, że mogłabym siedzieć w niej godzinami. Dodatkowo pyszne sałatki, których tam spróbowałam utrudniały sprawę. Nie wspomnę już o rzeczach, które próbowałam  w czasie wyjazdu…. Kilka kilogramów na plusie jak nic ;)

Dzisiejszy przepis, należy do grona prostych oraz szybkich. Była to prośba od mamy – chciała bym ugotowała coś lekkiego, szybkiego i bardzo, bardzo prostego. Zapraszam zatem na makaron z sosem pomidorowym!

Wybór makaronu jest dowolny. Ja jednak wybrałam makaron ciemny. Lepiej się po nim czuje i przede wszystkim nie muszę go dużo jeść by się najeść. Danie nadaje się zarówno dla osób dorosłych jak i dla mniejszych dzieci. Dobrym dodatkiem do niego może być pieczony w piekarniku indyk bądź gotowana pierś z kurczaka i brokuły. 

Wskazówka: blendując sos załóżcie koniecznie fartuch kuchenny…nie muszę chyba opisywać jak wyglądałam ja i kuchnia dookoła mnie :)



Składniki potrzebne na przygotowanie sosu dla ok. 5-6 osób:
  • 2 puszki pomidorów w całości
  • 1 cebula
  • ząbek czosnku
  • garść natki pietruszki do posypania
  • oliwa z oliwek
  • sól i pieprz
  • łyżka słodkiej papryki
  • 1,5 łyżki koncentratu pomidorowego
  • garść parmezanu do posypania


Przygotowanie: 

  Czosnek kroimy w kostkę, cebulę w paseczki i podsmażamy je na rozgrzanej oliwie z oliwek, pamiętając o tym by najpierw podsmażyć cebulę i dopiero po krótkiej chwili dodać czosnek. Gdy cebula zrobi się miękka, dodajemy łyżkę papryki i mieszamy. Po krótkiej chwili dodajemy pół łyżki koncentratu pomidorowego i raz jeszcze, dokładnie mieszamy. Następnie dodajemy pomidory z puszki i dusimy na wolnym ogniu przez ok. 15-20 minut. Gdy sos delikatnie zgęstnieje, blendujemy go, doprawiamy solą i pieprzem, dodajemy drugą łyżkę koncentratu, po czym kolejny raz, przez chwilę, go gotujemy. 

Mój sposób podania: Makaron mieszam przed podaniem z sosem, rozkładam na talerze, posypuję startym parmezanem i pietruszką. 

Gotowe!
Smacznego! 





poniedziałek, 3 lutego 2014

Ratatouille – warzywne coś

             


  Jeśli chodzi o kwestię wyboru dań w moim domu, ostatnie zdanie zależy od humoru mojego brata. Wynika to chyba głównie z faktu, że mama jest zabiegana i nie ma zbyt wiele czasu na to by wymyślać cuda w kuchni. Ciężko mi to kontrolować w tygodniu, ponieważ na czas studiów zamieszkałam w innej miejscowości a do domu, wracam tylko na weekendy. „Młody” będąc przedstawicielem grupy samców nie może nie jeść mięsa. Na to byłam w stanie przystać, z trudem, jednak postawiłam jeden mały warunek. Przynajmniej do obiadu, powinien zjeść porcję warzyw, pod jakąkolwiek postacią. Wojna o to przypominała z początku niemal walkę z wiatrakami, jednak udało mi się coś osiągnąć. Nie wygrałam wojny, jednak mała bitwa zakończona sukcesem również mnie usatysfakcjonowała. Czyż nie ma nic przyjemniejszego gdy usłyszy się z ust młodszego brata „A kiedy ugotujesz mi…to warzywne coś?”.






Moja przygoda z ratatouille zaczęła się dość…niewinnie. Zanim mama poszła do pracy, zajmowała się domem i to ona głównie gotowała. Z latami fartuszek stopniowo przejmowałam ja. Pamiętam pierwszy raz gdy spróbowałam jej zapiekanki, którą zrobiła tylko kilka razy w ciągu ostatnich lat. Wróciłam ze szkoły i już od progu drzwi poczułam ten cudowny zapach. Przepis mamy różni się od przepisów, z którym miałam do tej pory styczność. Jestem święcie przekonana, że mama nie wiedziała co tak naprawdę gotuje. Sądzę, że robiła to co i ja robię w kuchni. Improwizowała. A o to w gotowaniu chodzi, czyż nie? Są zasady, których koniecznością jest ich przestrzeganie, ale w gotowaniu chodzi głównie o to by poznawać smaki, testować nowe przyprawy i tworzyć samemu. Taka zabawa cieszy najbardziej. Danie mamy wyglądało banalnie. Kawałki kurczaka, cukinia, bakłażan, ziemniaki, papryka, cebula, czosnek, pomidory…i chyba pieczarki. Prawdziwy misz-masz. Dopiero po kilku latach uświadomiłam sobie, że to co do tej pory gotowała było niczym innym jak odmianą słynnego prowansalskiego ratatouille.

Ratatouille można jeść na ciepło i na zimno, ze wszystkim i do wszystkiego: z mięsem, rybami, ziemniakami...studiując przez pół roku w Berlinie podawałam go znajomym nawet z makaronem. Kwestią jest nasza wyobraźnia i finezja. Podobnie jest z formą dania. Warzywa pokrojone w plasterki i zapieczone w piekarniku lub forma warzywnego gulaszu – decyzja należy do nas. Niedawno usłyszałam o ratatouille ugotowanym z kiełbasą chorizo. Pomysł by to ugotować chodził mi po głowie już od dawna, gdyż do tej pory ograniczyłam się tylko i wyłącznie do tradycyjnego ratatouille, czasami dodając kurczaka, zamiennie z indykiem. I tak po ostatniej prośbie brata, postanowiłam wprowadzić coś nowego.

Nie chcąc kopiować słowo w słowo przepisów, które każdy jest w stanie sobie odszukać w internecie, bazą dania będzie ratatouille robiony przeze mnie od lat a chorizo będzie tylko małym dodatkiem, mającym na celu małe odejście od tradycji.

 Składniki:
  • dwie cukinie
  • bakłażan
  • dwie cebule – wedle uznania czerwona bądź biała
  • kiełbasa chorizo – również wedle uznania, z racji, że nie jest składnikiem głównym mojego dania użyję jej tylko trochę – ok. 200 gramów. Ma wyraźny oraz mocny smak. W kuchni można spotkać się z wieloma odmianami, jednak ja użyję tradycyjnego chorizo.
  • pomidory: ja użyję pomidorów z puszki, całych, niekrojonych
  • czosnek – kilka ząbków pod ręką
  • oliwa z oliwek
  • przyprawy. W moim przypadku będą to przyprawy podstawowe: sól, pieprz, bazylia, tymianek, odrobina słodkiej i ostrej papryki.
  • białe wino pół-słodkie





Kilka wskazówek, które mogą okazać się pomocne przy gotowaniu:

  1. Najlepiej użyć dwa razy więcej pomidorów w porównywaniu do reszty warzyw. Wówczas nasz sos będzie nie za gęsty, ale przypominać będzie warzywny gulasz, który będzie można podawać z ryżem bądź ziemniakami.
  2. Przed smażeniem bakłażana najlepiej go obrać oraz pokroić (w kostkę lub w plastry) i po posypaniu solą, odstawić na jakieś 30 minut. Sól zlikwiduje posmak goryczy warzywa.
  3. Warzywa najlepiej smażyć osobno i dopiero potem wymieszać wszystkie składniki na końcu. zachowamy wówczas wszystkie smaki. To samo tyczy się chorizo - kiełbasę również podsmażę osobno, jednak nie wymieszam jej z warzywami. 
  4. Większa uwagę należy poświęcić bakłażanowi, który szybko chłonie oliwę i w ten sposób łatwo go przypalić.
  5. W mojej wersji pominęłam paprykę, chcąc sprowadzić je do nieco łagodniejszej formy. W klasycznym ratatouille papryka stanowi jeden z podstawowych składników dania więc bez przeszkód można go dodać. 
  6. Białe wino można zastąpić czerwonym.



Przygotowanie:
  1. W czasie gdy bakłażan dochodzi do siebie(patrz: wskazówki), myjemy oraz obieramy cukinię. Moją cukinię umyję szorstką gąbką i w ten sposób ominę konieczność obierania warzywa.
  2. Cukinie kroimy w kostkę, uważając by nie była zbyt drobna. Następnie kroimy dwie czerwone cebule w krążki oraz siekamy drobno dwa ząbki czosnku.
  3. Rozgrzewamy patelnię i na oliwie z oliwek smażymy przez kilka minut najpierw cukinie, następnie bakłażana. Osobno. Warzywa nie powinny być za miękkie, tak by nie zrobiła się z nich papka. Usmażone warzywa wrzucamy do garnka, odstawionego - nie na gazie(dopiero po dodaniu pomidorów wszystko zagotujemy), łącząc i mieszając je ze sobą. 
  4. Na mniejszej patelni ponownie rozgrzewamy oliwę, na której smażymy ¾ poszatkowanego czosnku oraz posiekaną cebulę. Resztę czosnku posiekamy jeszcze drobniej i dodamy bezpośrednio do ratatouille w końcowej fazie gotowania.
  5. Do cebuli dolewamy dwie łyżki białego wina. Gdy będzie już miękka, wrzucamy ją do garnka i mieszamy wszystko. Wówczas włączamy ogień. 
  6. Pomidory z puszki można pokroić wedle uznania - na połówki, ćwiartki, jednak by danie uzyskało lepszy i ciekawszy efekt, pominę ten krok wrzucając pomidory w całości. Sok również wlewam do garnka. Mieszając warzywa, dodajemy resztę wcześniej posiekanego czosnku.
  7. Całość powinna delikatnie bulgotać pod przykryciem, na małym gazie. Przed podaniem, dodaję podane wyżej przyprawy, pilnując przy tym by zachować odpowiedni balans. Można pominąć ostrą paprykę, jednak jeśli decydujemy się na jej dodanie to między połową łyżeczki a całą łyżeczką - nie więcej.
  8. W czasie gdy nasze danie dochodzi pod przykryciem, kroimy chorizo na niewielkie kawałki. Mogą być plasterki lub tak jak w moim przypadku kostka i podsmażamy ją nie dodając tłuszczu. Kiełbasa jest wystarczająco tłusta więc nie przypali się a delikatnie zarumieni.

Gotowe!
Ratatouille ugotował się tak jak zawsze lubię, nie jest za gęsty, ale nie jest również za rzadki, więc idealnym dodatkiem będzie ryżem a la risotto.

Przepis:
  • dwa woreczki ryżu
  • jedna mała biała cebula
  • mały ząbek czosnku (niekoniecznie)
  • parmezan bądź mozzarella(starty) - wedle uznania, najlepiej użyć tyle, ile odpowiada zamkniętej dłoni - koniecznie
  • białe wino, to samo, którego użyliśmy wcześniej
  • ok 0,5 litra bulionu warzywnego lub drobiowego
  • łyżeczka masła
  • oliwa z oliwek
  • sól, pieprz




Przygotowanie:
  1. Na patelni o głębokim dnie podgrzewamy oliwę z oliwek a na niej podsmażamy przez chwilę pokrojoną drobno cebulę oraz czosnek. Dodajemy do nich dwie łyżki wina i czekamy aż wyparuje.
  2. Po odparowaniu wina, wrzucamy ryż wraz z łyżeczką masła. Mieszamy przez kilka minut, czekając aż ryż uzyska mleczną barwę. Wówczas ponownie wlewamy odrobinę białego wina – ok. pół szklanki.
  3. Po ponownym odparowaniu wina, dodajemy tyle bulionu, by zakryć ryż. Zabawa tkwi w tym, by po każdym odparowaniu wywaru, ponownie go dolewać na patelnie. Ryż wchłaniając go zacznie pęcznieć niczym gotowany. Należy go często mieszać.
  4. Czasami 0,5 litra bulionu to za dużo, czasami za mało. Kwestią jest to by co jakiś czas próbować ryż czy jest wystarczająco miękki. Jeśli bulion jest wystarczająco słony nie ma potrzeby solenia ryżu.
  5. Gdy upewnimy się, że jest dobry, wyłączamy palnik a na patelnie dorzucamy wcześniej starty ser. Tym razem zamiast parmezanu, którego zawsze używam, użyję mozzarelli.
  6. Ponownie wszystko mieszam, posypuję pieprzem. Ryż jest już gotowy do podania.
Podany wyżej przykład jest tylko jednym z wielu sposobów na ugotowanie ratatouille i jednym z wielu sposobów podania dania. W przyszłości postaram się przedstawić innych sposób gotowania ratatouille. Jaki efekt? Brat nie marudził a jadł aż mu się uszy trzęsły, co mnie przeogromnie ucieszyło:) 
Taki sposób podania powoduje, że danie jest bardzo sycące więc nie trzeba go dużo zjeść. A chorizo? Przepyszne, ale jestem pewna, że można je zastąpić jakąkolwiek wieprzową kiełbasą z dodatkiem papryki – w końcu takie jest hiszpańskie chorizo. Zachęcam do wypróbowania tego przepisu!